Kulinarne podróże małe i duże – Szwajcaria jak sen smakosza


1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Bądź pierwszy)
Loading...
Udostępnij przepis: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W Szwajcarii jest jak w pięknym śnie… Zmrużcie oczy… i…

Mój sen… (politologa z wykształcenia):

Wszechobecny gospodarczy patriotyzm (obywatele najwyżej cenią i najchetniej kupują produkty wyprodukowane w ich kraju), niskie podatki (VAT i to tylko na niektóre towary wynosi zaledwie 8 %) i demokracja bezpośrednia (kwestie ważne dla społeczenstwa roztrzygane są w referedach).  To niewielki kraj wielkości mniej więcej Warszawy i Krakowa razem wziętych. Ostatni konflikt zbrojny w Szwajcarii był w 1848 roku, gdzie w wyniku miesięcznych walk zginęło około 100 osób… Niesamowite jest też to, że od tamtego czasu w kantonach obok siebie zgodnie mieszkają społeczności odmiennie od siebie  pod względem historycznym, kulturowym i językowym…  Widać to nawet na etykietach  produktów codziennego użytku, tkj. mąka czy płyn do zmywania – za każdym razem nazwa podana jest w 3 jezykach: niemieckim, francuskim i włoskim.

Śnimy dalej… Sen smakosza (i wielbiciela gotowania):

Góry cudownych lokalnych serów, rzeki najlepszej na świecie czekolady, torby pieczonych kasztanów… Do tego surowe krajobrazy, pachnące czystością powietrze i krystaliczna woda, którą można pić wprost z malowniczego jeziora. To cudowny sen na jawie dla łasuchów. W zasięgu ręki znajdziecie tutaj  wszystko co najlepsze i docenione w kuchni francuskiej, włoskiej, ale i tej tradycyjnej niemieckiej z kiszoną kapustą i wspaniałymi kiełbasami czy chlebem na zakwasie.  Zjecie tu świeżuteńkie żydowskie chałki czy bajgle, ale też napotkacie niezwykłe miejsca z  kuchnią azjatycką i przyprawy z całego świata po niezwykle przystępnych cenach.

Czy wiecie, że to tutaj mieści się najstarsza wegetariańska restauracja w Europie i działa nieprzerwanie  już od 115 lat? O tym, co czeka wewnątrz nie będę się rozpisywać. Powiem tylko, że panuje tam pełna różnorodność: możesz usiąść przy stoliku i poczekać na kelnera lub skorzystać z samoobsługowego baru, gdzie znajduje się pachnący sezonowy alfabet roślinnych smaków, od amarantusa po ziemniaki. Zerknijcie na kilka  oryginalnych pocztówek – reklamówek, jakimi można się poczęstować przed wejściem do restauracji HILTL w Zurichu:

Lucerna to nazwa rośliny siewnej (zajadamy ją szczególnie wiosną jako kiełki), ale  i bajkowego miasta w centralnej Szwajcarii, położonego nad jeziorem Czterech Kantonów u stóp monstrualnej góry Pilatus. O każdej porze roku życie płynie tutaj o wiele wolniej i mimo najazdów turystów udaje się tu odpocząć od szybkiego tempa życia…

Oprócz turystycznych szlagierów tkj. pomnik lwa, most klasztorny (najstarszy most drewniany w Europie, ktory nie łączy brzegów najkrótszą drogą – jego kształt to skutek dostosowania mostu do bagnistego podłoża), most kapliczny, pozostałości fortyfikacji z ok. 1400 roku, Wieży Ciśnień z 1300 roku, czy interaktywne Muzeum Transportu ma sporo do zaoferowania także łasuchom. Z kulinarnego punktu widzenia warto dodać, że  to rodzinne miasto znanego w Polsce szefa kuchni Kurta Schellera oraz mieści się tutaj siedziba szwajcarskiej akademi sztuki kulinarnej (Culinary Arts Academy).

W Lucernie znajdziecie także targ o niezwykłej atmosferze. W każdy wtorek i sobotę stragany zapełniają średniowieczne, wąskie uliczki po obu stronach rzeki Reuss, od wczesnego poranka aż do pory obiadowej miasto spotyka wieś. Targ ten to nie tylko chluba mieszkańców i producentów żywności – chwali się nim także Burmistrz miasta, wydając  specjalną publikację o jego bywalcach i smakołykach. Targ w Lucernie to niewatpliwie atrakcja turystyczna – powstają o niej przewodniki i książki kulinarne, ale przede wszystkim to znakomite źródło świeżych sezonowych produktów, kupowanych bezpośrednio od producentów  i po okazyjnych cenach.

Na straganie w dzień targowy… książki kucharskie i o gotowaniu rozmowy…

Powrót do korzeni  i coś dla prawdziwych smakoszy – dziczyzna

Strudelhaus serwuje niebo w gębie czyli strudle na słodko lub słono. Vasilena Naydenova (z pochodzenia Bułgarka) przygotowuje je własnoręcznie już od 8 lat. Po przepisy sięga do tradycji kuchni rumuńskiej, słowackiej, greckiej i bułgarskiej. Nam najbardziej smakował strudel z makiem oraz ten z serem. Ten smak pamięta się bardzo długo…

Polski akcent 🙂 smakołyki oferowane przez Adama Tworzewskiego: cudowne sery, pieczywo na zakwasie i przepyszne pierniki bez mąki. Polecamy!

Sok jabłkowy wprost ze szklanego baniaka:

Woda jest tak czysta, że można ją pić wprost z jeziora nawet bez przegotowania. Znacznie bardziej poręcznie jest łyknąć z miejskich wodopojów, które znajdziecie prawie na każdej uliczce:

Do picia jest też piwo z lokalnego browaru…mmm

Po błogim lenistwie zadbaliśmy także o formę:

Było pięknie….

Udostępnij przepis: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn


Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Bądź pierwszy)
Loading...